Sławomir Kapałka i Jakub Gołębiowski: staranowali nas Holendrzy

W pierwszym dniu rozgrywanych w ramach jubileuszowej 20. edycji regat Volvo Gdynia Sailing Days mistrzostw świata w klasie 29er Sławomir Kapałka (YKP Gdynia) i Jakub Gołębiowski (MOS SSW Iława) poprawiali się z wyścigu na wyścig i po trzech startach plasują się w stawce 175 załóg z 27 krajów na 40., najwyższej z 10. polskich załóg pozycji. – Gdyby przed pierwszym wyścigiem nie staranowali nas Holendrzy, zajmowalibyśmy w klasyfikacji generalnej lepsze miejsce - zapewnili Polacy.

 W inauguracyjnym starcie przypadła nam 21. lokata, ale biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło tuż przed samym rozpoczęciem, i tak możemy uznać za bardzo dobre osiągnięcie. Staliśmy na prawym halsie i wtedy przy zwrocie Holendrzy Dolf Hendriksen i Wiebrand de Vos nie ustąpili pierwszeństwa, uderzyli w nas i wypchnęli z linii startu. Było to zagranie wyjątkowo nie fair, by nie użyć bardziej dosadnego określenia. Znaleźliśmy się na końcu stawki, ale udało nam się przegonić wielu konkurentów i zameldowaliśmy się na mecie na 21. pozycji. W sumie nie mamy prawa narzekać, chociaż drugą halsówkę mogliśmy popłynąć znacznie lepiej. Jestem jednak przekonany, że gdyby nie doszło do incydentu przed startem, zostalibyśmy sklasyfikowani w pierwszej „10” – powiedział Jakub.

W drugim wyścigu biało-czerwoni poprawili się o 10 lokat. – Wygraliśmy start, ale przyszła zmiana z prawej i nie mogliśmy odciąć grupy. Pozostało nam żeglowanie lewą stroną, dwa razy wiatr zabrały nam także genakery. W ostatnim wyścigu wyciągnęliśmy wnioski, wyeliminowaliśmy wszystkie wcześniejsze błędy i przypadła nam bardzo dobra czwarta pozycja. W sumie jak na pierwszy dzień i rozgrzewkę te wyniki możemy uznać za w miarę przyzwoite – dodał Sławomir.
Polacy złożyli protest na Holendrów i został on uwzględniony. Rywale, którzy w pierwszym wyścigu byli drudzy, zostali zdyskwalifikowani, a biało-czerwoni automatycznie przesunęli się na 20. pozycję.